Nordic Walking po Krawędzi  Opinogórskiej, druga połowa miesiąca listopada 2009. Nie należy się dziwić ,że było nas tak mało. Koleżanki pracują zawodowo i w ten jeden wolny od pracy dzień czasem muszą przeznaczyć na ważniejsze sprawy, przeważnie rodzinne. Ale niech żałują...

Było pięknie. W bardzo słoneczne sobotnie popołudnie wyruszyliśmy z Ciechanowa w kierunku Przasnysza. Dotarliśmy do wsi LIPA, wsi powstałej w XVIII wieku jako wójtostwo Kazimierza Krasińskiego. Obecnie malowniczo przycupniętej pod Krawędzią Opinogórską. Cóż to takiego jest ta Krawędź Opinogórska?

Otóż wśród monotonii krajobrazowej jaką charakteryzuje się Nizina Mazowiecka, Krawędź Opinogórska jest wspaniałym wzniesieniem (dochodzi w okolicach Koziczyna do 186,1 m n.p.m), ciągnącym się kilkanaście kilometrów pomiędzy wzniesieniem Mławskim a Wysoczyzną ciechanowską, powstałym wskutek działalności lądolodu środkowopolskiego. Podczas słonecznej pogody z Krawędzi można zobaczyć panoramę Ciechanowa.

Nam się to nie udało, ponieważ słoneczna pogoda z jaką wyruszaliśmy skryła się za chmurami, a na ziemię spłynęła lekka mgiełka, co widać na zdjęciach poniżej.

ale powietrze za to było kryształowe, ziemia pachniała, dotlenić się i rozruszać wszystkie stawy i wszystkie kości  można było do woli.

Na wzgórzu na skraju wsi  zachował się budynek dworu ostatniego przedwojennego właściciela majątku Lipa. W parku podworskim, w miejscu podjazdu do dworu, obecni lokatorzy urządzili sobie mały składzik rzecz zbędnych, postawili kilka: gustownych” chlewików i komórek. Obiekt został wzniesiony w 1928.r. Jest malowniczo położony na wzgórzu nad stawem. Jak dobrze wysilimy wyobraźnię, to z pewnością dostrzeżemy urodę tego miejsca.


Na skraju wsi ciekawa kapliczka przydrożna. Widać, że przydrożna, bo mimo odnowienia  cała zachlapana błotem. Ciekawe, czy jeszcze teraz służy celom dla których została wzniesiona, a mianowicie wspólnym  modłom a czasem była miejscem zebrań wiejskich.



Gdy już tak nachodziliśmy się do woli, nawdychaliśmy świeżego powietrza, rozprostowaliśmy wszystkie kości (trwało to ok.1,5 godz). Zajechaliśmy do naszego kolegi, którego zastaliśmy przy pracach porządkowych w ogrodzie. Zarówno Pan jak i pies nie kryli radości na nasz widok.

 



   administrator serwisu